wtorek, 10 grudnia 2013

Nowy Jork zimową porą


Być może temperatury w NYC nie są tak niskie jak w Polsce, jednakże -2 stopnie, które towarzyszyły nam przez ostatni weekend sprawiły, że całodniowe zwiedzanie było dosyć utrudnione i wyjątkowo często wstępowaliśmy gdzieś na jakiś ciepły napój :) - ostatnimi czasy ulubionym, świątecznym przysmakiem, który skradł nasze serca jest gorący apple cider. Kto nie pił - polecam, pychota!


Wracając do głównego wątku -  pomimo ujemnej temperatury moje uczucia do tego wyjątkowego miasta z całą pewnością się nie ochłodziły! Nowy Jork posiada tę niezwykłą cechę - niezależnie od tego ile razy człowiek tu przyjeżdża, zawsze zachwyca go coś innego. 

Tym razem po raz pierwszy udaliśmy się na Brooklyn, dzięki czemu mogliśmy patrzeć na Manhattan z innej niż zwykle strony. Spacer przez Brooklyn Bridge uważam za obowiązek każdego, kto się tu pojawi. Dla mnie jest to jedno z najfajniejszych miejsc w całym NY. Wydawać by się mogło, iż jest to most jak każdy inny, jednak tak naprawdę zachwyca od początku po sam koniec. Polecam nie zniechęcać się tłumem turystów spacerujących po moście - tak naprawdę większość z nich udaje się tylko do jego połowy, dlatego warto iść na sam koniec bliżej Brooklynu i tam porobić pamiątkowe zdjęcia.


Świąteczna gorączka opanowała NYC



Kolejnym punktem na naszej liście było odwiedzenie Times Square. Byliśmy tu już kilka razy wcześniej, zarówno w okresie letnim, jak i jesiennym i mieliśmy pewność, że w kwestii ilości turystów gorzej być nie może. Już po pierwszych kilku minutach przekonaliśmy się, jak bardzo się myliliśmy. Tłumy ludzi, które spacerowały Times Square (używam słowa 'spacerować', chociaż tak naprawdę ciężko nazwać to spacerowaniem, to raczej przesuwanie się ruchem narzuconym przez resztę turystów) potroiły się od czasu kiedy byliśmy tam ostatnim razem. Podczas weekendu pojawiliśmy się tam dwa razy, jednak tylko na kilka minut - ciesząc oko świecącymi neonami chłonęliśmy nowojorski klimat. 

Większy tłum na Times Square wiąże się z tym, że napłynęło tam jeszcze więcej dziwaków niż zwykle - też nie wierzyłam, że to możliwe! Jedno jest pewne - plac ten choć nie jest duży (rozciąga się od ulicy 42 do ulicy 47) z całą pewnością ma największy procent ekscentryków w całym NYC. Ciężko opisać, kogo można tam spotkać. Mam wrażenie, że wielu ludzi konkuruje ze sobą, chcąc zdobyć tytuł "Największego Wariata". Nikogo nie powinni szokować kuriozalnie ubrani mężczyźni, którzy udając Boba Marleya proszą o pieniądze na marihuanę, kobiety ubrane/rozebrane, osoby, które śpiewają/krzyczą/bluźnią pod nosem itp. Nie można zapomnieć również o wszelkiej maści artystach, począwszy od ulicznych grajków, śpiewaków i mimów, skończywszy na przebranych za najpopularniejsze postaci z bajek czy filmów indywidua (to właśnie tu można spotkać wszystkich superbohaterów, Myszkę Mickey, Hello Kitty, bohaterów z Toy Story itp.).


Nowojorskie smaki



Gdy zgłodnieliśmy, na lunch udaliśmy się do jednej z najlepszych pizzerii w mieście, która od 1964 roku serwuje pizzę w typowo nowojorski sposób - na kawałki (dzięki temu można zjeść kilka rodzajów co jest fajnym rozwiązaniem). W pizzerii "Suprema", bo o niej mowa, obsługiwali nas Włosi, którzy podczas przyjmowania zamówień wprowadzali trochę zamętu, jednak koniec końców pizza była naprawdę smaczna. 

Na kolację udaliśmy się do chińskiej restauracji - o dziwo była to pierwsza tego typu knajpa, którą odwiedziliśmy w NYC i aż było nam wstyd, miasto to bowiem słynie z bardzo dobrej chińskiej kuchni - my  nie zawiedliśmy się. Co więcej, wróciliśmy tam następnego dnia.


O czym pamiętać przed przyjazdem do NYC?



Z całą pewnością o tym, aby założyć najwygodniejsze buty, jakie mamy w szafie! Mi NY kojarzy się z ciągłym chodzeniem i nawet pomimo tego, że łatwo korzysta się z metra oraz taksówek (jak wspominałam we wcześniejszym poście, łapanie taksówki w Nowym Jorku to niezła zabawa) nogi po całym dniu chodzenia naprawdę bolą. 

Oprócz tego warto zawczasu zaplanować sobie co chcemy zobaczyć danego dnia, bo odległości pomiędzy poszczególnymi atrakcjami nie są małe - najlepiej przemyśleć trasę z mapą pod ręką i podzielić sobie przyjemności na poszczególne dni. 

Ponadto, nie można zapomnieć o dobrym aparacie, który pozwoli nam uwiecznić to wyjątkowe miasto - dla mnie NYC jest miejscem tak pasjonującym, że mogłabym nie chować aparatu ani na chwilę :)




Jako, że znowu zrobiłam pełno zdjęć, poniżej dosyć obszerna fotorelacja z naszego ostatniego pobytu:




















Stacja metra


 Świąteczne symbole NYC 


Słynna choinka przed Rockefeller Center.





To był dla nas pierwszy śnieg na Times Square - dodatkowa atrakcja :)


Lodowisko w Central Parku




A teraz smakołyki!





Sklep M&M's World na Times Square


























poniedziałek, 18 listopada 2013

Eastern State Penitentiary - jedno z najsłynniejszych więzień w USA



Eastern State Penitentiary znajdujące się w Philadelphi (Pennsylvania) uznawane jest za najstarsze więzienie na świecie. Założono je w 1829 - zamknięto w 1971. 


Architektura więzienia 



Architekt, który zaprojektował Eastern State Penitentiary - John Haviland - pragnął aby swoim charakterem przypominało ono kościół. Budowla składa się z siedmiu ramion, które rozchodzą się równolegle z umieszczonej po środku rotundy, z zewnątrz natomiast więzienie przypomina średniowieczny zamek. 

W każdej celi znajduje się niewielkie szklane okno w suficie, symbolizujące "oko Boga", który ciągle obserwuje więźnia. Drzwi do celi są dużo mniejsze niż normalne drzwi - wszystko po to, aby więzień, który wchodził przez nie, był zmuszony do schylenia się - co może wyglądać jakby oddawał Bogu pokłony. 

Istotne jest, iż więźniowie mieli całkowity zakaz komunikowania się między sobą - drzwi zbudowane z metalu i drewna oraz grube ściany miały zapobiec rozmowom pomiędzy sąsiadami z celi obok.  

Co ciekawe, więźniowie mogli  ćwiczyć na świeżym powietrzu, prowadzić swój własny ogródek, zajmować się tkactwem czy nawet wyrabianiem butów - mimo wszystko nie mogli ze sobą rozmawiać. Jedynymi osobami z którymi mogli się kontaktować byli strażnicy oraz kapelani - takie przymusowe zakazy porozumiewania się w pewien sposób przypominały zasady panujące w klasztorach. Według władz więzienia skazani powinni poświęcić swój wolny czas na kontemplacje i wyciszenie, na rozmyślanie o popełnionych zbrodniach a nie na zabawy z innymi więźniami. 


Warte podkreślenia jest to, iż Eastern State Penitentiary było niezwykle nowoczesnym więzieniem jak na ówczesne czasy. Najlepiej świadczy o tym fakt, iż skazani w swoich celach posiadali toalety z możliwością spuszczania wody (chociaż ta mogła być spuszczana tylko dwa razy w tygodniu) oraz centralne ogrzewanie, które ogrzewało zimne mury zimą. Takich udogodnień nie posiadał wówczas nawet Biały Dom.


Eastern State Penitentiary praktycznie przez cały XIX wiek służyło jako przykład idealnego więziennictwa i w oparciu o jego system zbudowano ponad 300 więzień na całym świecie. 


Najsłynniejszy więzień


Al "Scarface" Capone, słynny mafijny boss spędził jedynie osiem miesięcy w Eastern State Penitentiary, pomimo tego, do dziś jego "niezwykła" cela przyciąga tu tysiące turystów z całego świata. Pobyt Capone w tym więzieniu bardziej przypominał wyjazd do sanatorium, skazany posiadał bowiem wszelkie udogodnienia takie jak wygodne meble, orientalne dywany, lampy, dostęp do książek oraz osobiste radio.













Jedna z ośmiu artystycznych instalacji, które można zobaczyć na terenie więzienia




Oddział szpitalny


You're on candid camera!


Pozostałości po więziennym zakładzie fryzjerskim



W suficie "Eye of God"

Cela Al'a Capone