wtorek, 6 sierpnia 2013

"Najsłodsze miejsce na świecie"

W ostatnią niedzielę udaliśmy się do miejscowości Hershey w stanie Pensylwania (ok. 2,5 h od DC). Miasto, choć nieduże, znane jest chyba w całych Stanach. Głównie dlatego, że to właśnie tu produkuje się najpopularniejszą w USA czekoladę.



Ponad 100 lat temu, wychowany w Pensylwanii Milton Hershey otworzył firmę, która zajęła się produkcją czekoladowych batoników sygnowanych jego nazwiskiem. Przez lata firma rozrosła się i dziś uznawana jest za jedną z największych w USA, która produkuje słynne czekolady, batony, syropy czekoladowe, kremy do smarowania i wiele innych.

Oprócz tego, że dziś w miejscowości Hershey produkuje się czekoladowe produkty, które wysyłane są nie tylko na całą Amerykę, ale i do wielu zakątków świata, miasto znane jest również z Hershey Park, który jest niczym innym jak ogromnym parkiem rozrywki z którego my jednak nie skorzystaliśmy. Samo oglądanie ogromnych rollercoasterów przyprawiało nas o ból głowy ... i brzucha.




Fabryka czekolady


Będąc w Hershey można udać się do fabryki czekolady, która niestety nas rozczarowała. Nie da się jednak zaprzeczyć, że było to doświadczenie jedyne w swoim rodzaju. Szykując się na zwiedzanie fabryki mieliśmy nadzieję zobaczyć na własne oczy jak wygląda cały proces produkcji, zapewniono nam jednak rozrywkę w iście amerykańskim stylu. Najpierw przywitała nas ogromna kolejka, która całe szczęście szybko się zmniejszała. Następnie zobaczyliśmy niewielkie wagoniki, które w ciągu 15 minut miały przewieźć nas przez fabrykę. Brzmi interesująco, niestety w rzeczywistości wycieczka okazała się tak kiczowatym doświadczeniem, że do dziś myśląc o tym nie wiemy czy się śmiać czy płakać. 

Przez całą kilkunastominutową przejażdżkę nasze uszy były wystawione na jedną z najbardziej tandetnych piosenek, jaką było nam dane usłyszeć w ostatnim czasie. Jakby tego było mało, piosenka ta była wykonywana przez wielkie krowy, które co kilkanaście metrów uśmiechały się do nas machając ogonami i trzepocząc rzęsami...

Sama fabryka nie miała nic wspólnego z prawdziwą wytwórnią, była to bowiem przejażdżka po budynku, który był jedną wielką atrapą prawdziwych sal produkcyjnych. Oczywiście wszystko tam się ruszało i wydawało odpowiednie dźwięki naśladując to, co zapewne spotkać można w prawdziwym zakładzie, jednak nawet śmiesznie obracające się wagony oraz wszechobecny zapach czekolady nie mógł zrekompensować nam tego, że czuliśmy się zawiedzeni tanimi sztuczkami, które nijak się miały do  zwiedzania prawdziwej fabryki. 

Na szczęście zwiedzanie fabryki czekolady było darmowe, dlatego też z całą pewnością warto było poświęcić swój czas, żeby móc zobaczyć na własne oczy taki stylowy amerykański kicz :)

Ps. Hershey's Chocolate World znajduje się również na Times Square i jest interesującą atrakcją turystyczną dla turystów zwiedzających NYC. 


Hershey Kisses - jedne z najpopularniejszych czekoladek tej firmy


Kisses na latarniach

The Sweetest Place On Earth

Chocolate Avenue. Zaraz obok mieście się Cocoa Avenue

Muzeum czekolady - w środku za $15 można zrobić swój własny batonik

Wejście do czekoladowego świata!





Filmik pokazujący jak fabryka wygląda od wewnątrz. Niestety - a może stety?- nie słychać na nim niezwykłej piosenki, która towarzyszy całej wycieczce, ale można chociaż troszkę wczuć się w klimat :) 

Filmik nie jest nasz, my za bardzo skupiliśmy się na zwiedzaniu i nic nie kręciliśmy.


Miejsce idealne nie tylko dla fanów czekolady


Co ciekawe, Hershey słynie nie tylko z czekoladowego miasteczka, gdzie ulice noszą nazwy słodkości, a latarnie mają kształt czekoladowych cukierków. Oprócz tego, warto odwiedzić tam AACA Museum
(The Antique Automobile Club of America) - miejsce, gdzie mieszczą się stare - zachowane jednak w niezwykłym stanie! - samochody i motory, a także wiele innych eksponatów takich jak starodawne autobusy czy powozy.

Bardzo podobało mi się to, iż w muzeum oprócz różnego rodzaju środków lokomocji można zobaczyć też ciekawe przedmioty codziennego użytku, które z całą pewnością można nazwać dziś vintage. Odtworzono tam niewielki warsztat samochodowy i stację benzynową, a także mały bar - wszystko w środku wygląda jak w latach 50 i 60!



















Warto przyjrzeć się cenom w menu... 










Ktoś miał fantazję przerobić auto na statek

Autentyczna limuzyna, którą przez wiele lat jeździła Whitney Houston





Po całym dniu spędzonym w Czekoladowym świecie i w Muzeum AACA udaliśmy się do Hershey Arena, na jeden z najfajniejszych koncertów w naszym życiu - Jaya-z i Justina Timberlake'a z trasy Legends of the Summer. Pomimo tego, że Panowie wystąpili z godzinnym opóźnieniem, przekonaliśmy się, że zdecydowanie warto było na nich poczekać!