poniedziałek, 18 listopada 2013

Eastern State Penitentiary - jedno z najsłynniejszych więzień w USA



Eastern State Penitentiary znajdujące się w Philadelphi (Pennsylvania) uznawane jest za najstarsze więzienie na świecie. Założono je w 1829 - zamknięto w 1971. 


Architektura więzienia 



Architekt, który zaprojektował Eastern State Penitentiary - John Haviland - pragnął aby swoim charakterem przypominało ono kościół. Budowla składa się z siedmiu ramion, które rozchodzą się równolegle z umieszczonej po środku rotundy, z zewnątrz natomiast więzienie przypomina średniowieczny zamek. 

W każdej celi znajduje się niewielkie szklane okno w suficie, symbolizujące "oko Boga", który ciągle obserwuje więźnia. Drzwi do celi są dużo mniejsze niż normalne drzwi - wszystko po to, aby więzień, który wchodził przez nie, był zmuszony do schylenia się - co może wyglądać jakby oddawał Bogu pokłony. 

Istotne jest, iż więźniowie mieli całkowity zakaz komunikowania się między sobą - drzwi zbudowane z metalu i drewna oraz grube ściany miały zapobiec rozmowom pomiędzy sąsiadami z celi obok.  

Co ciekawe, więźniowie mogli  ćwiczyć na świeżym powietrzu, prowadzić swój własny ogródek, zajmować się tkactwem czy nawet wyrabianiem butów - mimo wszystko nie mogli ze sobą rozmawiać. Jedynymi osobami z którymi mogli się kontaktować byli strażnicy oraz kapelani - takie przymusowe zakazy porozumiewania się w pewien sposób przypominały zasady panujące w klasztorach. Według władz więzienia skazani powinni poświęcić swój wolny czas na kontemplacje i wyciszenie, na rozmyślanie o popełnionych zbrodniach a nie na zabawy z innymi więźniami. 


Warte podkreślenia jest to, iż Eastern State Penitentiary było niezwykle nowoczesnym więzieniem jak na ówczesne czasy. Najlepiej świadczy o tym fakt, iż skazani w swoich celach posiadali toalety z możliwością spuszczania wody (chociaż ta mogła być spuszczana tylko dwa razy w tygodniu) oraz centralne ogrzewanie, które ogrzewało zimne mury zimą. Takich udogodnień nie posiadał wówczas nawet Biały Dom.


Eastern State Penitentiary praktycznie przez cały XIX wiek służyło jako przykład idealnego więziennictwa i w oparciu o jego system zbudowano ponad 300 więzień na całym świecie. 


Najsłynniejszy więzień


Al "Scarface" Capone, słynny mafijny boss spędził jedynie osiem miesięcy w Eastern State Penitentiary, pomimo tego, do dziś jego "niezwykła" cela przyciąga tu tysiące turystów z całego świata. Pobyt Capone w tym więzieniu bardziej przypominał wyjazd do sanatorium, skazany posiadał bowiem wszelkie udogodnienia takie jak wygodne meble, orientalne dywany, lampy, dostęp do książek oraz osobiste radio.













Jedna z ośmiu artystycznych instalacji, które można zobaczyć na terenie więzienia




Oddział szpitalny


You're on candid camera!


Pozostałości po więziennym zakładzie fryzjerskim



W suficie "Eye of God"

Cela Al'a Capone





czwartek, 14 listopada 2013

Monument Valley i Antelope Canyon - zwiedzamy rezerwaty Indian Navajo

W Waszyngtonie już jesienne temperatury, a mi zebrało się na wspominki z naszej blisko miesięcznej wyprawy po Stanach Zjednoczonych. Podczas tych kilku tygodni przejechaliśmy blisko 6 tysięcy mil. Przejechaliśmy Stany od Los Angeles do Miami. Zwiedziliśmy niesamowite miejsca i musimy przyznać - niektóre zapierały nam dech w piersiach, inne były całkiem przereklamowane. W kilku najbliższych postach postaram się trochę przybliżyć Wam to, co było nam dane zobaczyć!

Monument Valley


Monument Valley kojarzyła nam się głównie z dwiema filmowymi produkcjami - z westernami Johna Forda oraz z końcową sceną z filmu Forrest Gump (to właśnie pobliżu doliny tytułowy bohater ukończył swój słynny bieg przez świat). 

Sama dolina choć niesłychanie malownicza trochę nas rozczarowała. Wydaje mi się, że główną tego przyczyną jest fakt, iż leży ona na terytorium Indian Navajo, którzy z całą pewnością wiedzą jak zarabiać pieniądze na turystach - co pozostawiło w nas pewien niesmak.

W tym miejscu muszę zaznaczyć, iż przed wycieczką kupiliśmy niezwykle potrzebną kartę wstępu (jej koszt to $80), która przez cały rok pozwala nam na wjazd na teren prawie wszystkich Parków Narodowych w USA. Jest to bardzo opłacalne, szczególnie jeżeli ktoś, tak jak my, chce zwiedzić ich wiele - wstęp do 1 parku wynosi bowiem około $20 za auto, więc całkowity koszt rocznej wejściówki szybko się zwraca.

Niestety, karta ta nie jest brana pod uwagę na terytorium Indian. Przed wjazdem na ich ziemię trzeba uiścić odpowiednią opłatę, która ich słowami nazywana jest "podziękowaniem" za to, że możemy tam wjechać.

Opłaty są różne w zależności od miejsca gdzie jesteśmy, jednak to co usłyszeliśmy w Monument Valley sprawiło, że byliśmy w szoku.

Pogoda w dniu zwiedzania Monument Valley trochę nam nie dopisała - padało i niebo było całkowicie zachmurzone, jednak tak naprawdę miejsce to na ogół zwiedza się z auta. Gdy tylko wjechaliśmy na parking przy dolinie (oczywiście płatny) zobaczyliśmy iż Indianie oferują przejażdżkę po dolinie niewielkimi busami. Byliśmy zainteresowani taką formą podróży, bowiem wcześniej wyczytaliśmy, iż auta bez napędu na 4 koła mogą mieć problem z przejechaniem niektórych odcinków na trasie.

Niestety po krótkiej rozmowie z uśmiechniętymi od ucha do ucha Indianami okazało się, iż koszt takiej przejażdżki to uwaga... $70. Za osobę. Za około 40 minut.

Jeżeli ktoś pragnie przejechać ten odcinek z przewodnikiem, który dysponuje własnym jeepem, nie jest to żadnym problemem - wystarczy zapłacić mu $300 - również za osobę. Również za około 40 minut.

Ceny całkowicie rozłożyły nas na plecy (wcześniej widzieliśmy już kilka parków i wiedzieliśmy ile powinno to kosztować...), dlatego też zdecydowaliśmy samodzielnie pokonać trasę naszą wypożyczoną Altimą. Wbrew pozorom nie było tak źle, cała przejażdżka zajęła nam około 30 minut, z przerwami na wysiadkę z auta i porobienie zdjęć. Podczas powrotu wjazd na górę okazał się trochę kłopotliwy bowiem cała dolina pokryta jest czerwoną gliną, która pod wpływem coraz silniej padającego deszczu stała się niezwykle śliska. Całe szczęście nie płaciliśmy Indianom owych $70 bo to naprawdę nie jest tego warte...

W drodze do Monument Valley

Tu Forrest skończył swój bieg




"Dwie dłonie"

Kolor gliny i piasku był naprawdę zachwycający







Za odpowiednią opłatą na terenie rezerwatu można rozbić kamping


Widok z parkingu





Antelope Canyon


Kolejnym miejscem, które odwiedziliśmy był niesamowicie piękny Antelope Canyon. Przed wycieczką nie mogłam doczekać się dnia, w którym odwiedzimy to miejsce, i pomimo tego, że zwiedza się je dosyć szybko (również około 30-40 min.), na długo zostanie ono w naszej pamięci.

Antelope Canyon podobnie jak Monument Valley mieści się na terenie rezerwatu Indian Navajo. Kanion dzieli się na dwa poziomy - wyższy i niższy. My pragnęliśmy zwiedzić poziom niższy, do którego schodzi się po przymocowanych na stałe metalowych drabinach, jednak dzień wcześniej padało i w kanionie zebrało się za dużo błota... 

Co ciekawe, oba poziomy zwiedza się tylko z przewodnikiem - oczywiście jednym z Indian. Jest to spowodowane tym, iż w każdej chwili mogą wystąpić tam tak zwane "powodzie błyskawiczne", które w ciągu kilku minut są w stanie zalać cały kanion - oba poziomy. Bez dobrej znajomości terenu ciężko jest się z nich wydostać, dlatego Indianie nie chcą ryzykować i samodzielnie oprowadzają turystów. 

Nasz przewodnik był młodym Indianinem, który na swoim iPhonie pokazywał nam powódź, która miała miejsce w wyższym poziomie zaledwie kilka dni wcześniej. Co ciekawe, przewodnik powiedział nam, iż deszcz nie musi padać nawet bezpośrednio nad kanionem. Wystarczy kilkunastominutowa ulewa kilka mil dalej, a rzeka znajdująca się niedaleko zniesie całą wodę i zaleje kaniony...

Tego dnia całe szczęście nie padało, jednak w wyniku tego, że poziom dolny był zamknięty w kanionie było dosyć tłoczno. Nie można jednak narzekać - to co ukazało się naszym oczom było niesamowite, a dzięki naszemu przewodnikowi zobaczyliśmy skały, które swoim uformowaniem przypominały serce, wspomnianą wyżej Monument Valley czy nawet twarz Voldemorta :)

Koszt zwiedzania Antelope Canyon:

Najpierw należy udać się na parking ($6) i ustawić w kolejce - tylko po to, aby dowiedzieć się czy dziś w ogóle odbywają się wycieczki (wszystko zależne jest od pogody).
Następnie, gdy Indianie stwierdzą, że warunki atmosferyczne są sprzyjające, płacimy pani - która jest całkowitym przeciwieństwem szczupłej i pięknej Pocahontas - $40 za osobę. 
Pani spisuje nasze nazwisko i każe czekać w kolejce na wycieczkę o konkretnej godzinie (my czekaliśmy ok. 40 minut). 

Po nużącym wyczekiwaniu Indianka śmiesznie przekręcając nazwiska wzywa turystów, a jej kompani dzielą wszystkich do konkretnych małych busów. Przejażdżka do kanionu trwa ok. 10 minut i prowadzi przez dno wysuszonej rzeki (która czasem już tak wysuszona nie jest). Przewodnik - jednocześnie nasz kierowca- uprzedzał nas żebyśmy schowali ręce i nie wychylali się za poręcz, bo czeka nas "deszcz z błota", ale mimo dobrych chęci i tak drobne, wysuszone kawałki błota były na całych naszych ubraniach.










Serce Antelope Canyon



Monument Valley w Antelope Canyon

Wyjście z kanionu